|
Ze Zbigniewem Wodeckim i Jackiem Wójcickim solistami w oratorium „Woła nas Pan" rozmawia Joanna Sokołowska-Gwizdka
Joanna Sokołowska-Gwizdka – Oratorium Włodzimierza Korcza do słów Ernesta Brylla powstało na
Wielkanoc 2000 roku, jako zamówienie TVP i tam zostało emitowane. Premiera wersji koncertowej odbyła się 20 kwietnia 2001 r. w Katedrze Oliwskiej w Gdańsku. Od tego czasu oratorium wystawiane było kilkakrotnie, m.in. jesienią 2003 roku w Chicago. Proszę powiedzieć, jak panowie, jako występujący w nim soliści oceniacie to muzyczne wydarzenie.
Zbigniew Wodecki - Oratorium „Woła nas Pan", jak sam gatunek to określa, jest utworem wzniosłym, choć, jakby się mogło wydawać, nie
nudnym. Dużych form niestety, większa część ludzi nie słucha. Ten utwór jednak jest bliższy ucha, m.in. dlatego, że śpiewa w nim wielu różnorodnych piosenkarzy, zarówno popowych jak i jazzowych. Utwór wobec tego ma zróżnicowany charakter. Teksty są bardziej wyraziste, bo nie są wykonywane przez głosy postawione, które mają to do siebie, że przedłużają samogłoski i często trudno się zorientować, o co chodzi w tekście. Całość złożona jest w bardzo przystępny sposób. No i ta wspaniała muzyka Włodzimierza Korcza, który nie tylko pisze piosenki, ale również ma
niezwykłą umiejętność pisania np. muzyki oratoryjnej. Nie jest to przecież jego pierwsze oratorium. Poza
tym występują świetni soliści, Ewa Uryga, która wspaniale śpiewa gospel, Marek Bałata, piosenkarz jazzowy, jest bardzo zdolna, młoda Dorotka Osińska, no i Ala Majewska, Jacek Wójcicki. W
takim dobrym składzie, dobrze nam się pracuje. Ja do tego utworu nie mam takiego stosunku, jak widz, ale po każdym występie widzę przeżycie
publiczności i to daje nam artystom ogromną radość. Pamiętam takie wydarzenie. Podczas występów w Chicago, w październiku 2003 roku, Włodek Korcz z jeszcze paroma znajomymi pojechali na mszę gospel. Po powrocie mówią zachwyceni – stary to była rewelacja. Kiedy usłyszeliśmy, jak ci czarni śpiewają, to stwierdziliśmy, że my z gospelem, nie mamy wiele wspólnego. Ale przyszedł czas i na nasz koncert, w przepięknej, olbrzymiej, świetnie nagłośnionej, wypełnionej po brzegi sali Symphony Center. Wśród tych ponad 2 500 tys. ludzi zauważyłem kilku czarnych, jak smoła Murzynów. Myślę sobie w duchu, ciekawe jak oni odbierają tę naszą muzykę, która jest zupełnie inna niż ich. Okazało się jednak, że tak samo jak my się zachwyciliśmy gospel, tak oni zachwycili się naszą muzyką, naszymi podziałami, funkcjami, harmonią. Na pewno ich reakcja była spowodowana trochę odmiennością, ale też i perfekcją wykonania. Oni śpiewają z serca, mają tę muzykę we krwi, natomiast my się długo uczymy
tych wszystkich trudnych dla nas rzeczy. No ale oni byli nami zachwyceni. Nie ma co ukrywać, to nas niesamowicie uskrzydliło.
Czuliśmy, że zaimponowaliśmy Murzynom, a to jest naprawdę duży sukces.
Jacek Wójcicki - Jest to jedno z dwóch oratoriów Włodzimierza Korcza, (drugie jest Bożonarodzeniowe). Rzadko się zdarza, żeby uczestniczyć w koncercie, w którym biorą udział orkiestra, chór i soliści. Myślę, że to bardzo ciekawe, i nietuzinkowe wydarzenie. Jeśli chodzi o formę muzyczną, utwór jest bardzo sprytnie pomyślany. Jest to melange trochę muzyki pop, trochę gospel, a także jazzu i rocka. Słychać przeróżne głosy, muzyka przechodzi od swego rodzaju bel canto do jazzu, a nawet muzyki idącej w kierunku Janis Joplin. Podczas występów w Chicago, widzieliśmy jak amerykańska publiczność była zaskoczona, urzeczona i reagowała wręcz euforycznie na poszczególne
części. Tak więc nawet na rynku amerykańskim, gdzie wystawia się wspaniałe, wielkie musicale, grają wielkie orkiestry symfoniczne itd., nasze oratorium też było dużym wydarzeniem. Nie było może tak rozdmuchane
medialnie, jak to można zrobić na amerykańskim rynku, ale zostało zauważone, a publiczność była na prawdę podniesiona stylem, wykonaniem, bogatą formą. Dodatkowo spektakl nabrał nietuzinkowego wymiaru, gdyż świętowaliśmy
wówczas rocznicę pontyfikatu Jana Pawła II. Tutaj, w Toronto spektakl będzie wystawiony kilkanaście dni po Świętach Wielkanocnych i mam nadzieję,
że nastrój świąteczny jeszcze będzie trwał, bo wiadomo, że Święta Wielkanocne są niezwykłe i specjalnie je świętujemy. Zachęcam wszystkich do przyjścia, wysłuchania utworu, no i obejrzenia, bo jest też na co popatrzeć. Wprawdzie nie dzieje się tam nic spektakularnego, nikt nie rzuca się w przepaść, nie ma wybuchów itd., ale w całej formie spektakl będzie bardzo piękny, w kościele z chórami i orkiestrą. Sam bym, mówiąc przysłowiowo, „pluł sobie w brodę", gdybym opuścił taki koncert. W Polsce na te koncerty przychodzą tłumy. Jeśli ktoś pamięta „Nieszpory Ludźmierskie" Jana Kantego Pawluśkiewicza, sprzed paru lat, które były tutaj sporym wydarzeniem, to wydaje mi się, że to oratorium też przejdzie do historii, jako kolejne, niezwykłe spotkanie artystyczne.
Oratorium „Woła Nas Pan" z muzyką Włodzimierza Korcza i poetyckim tekstem Ernesta Brylla, to wielkie widowisko światła i dźwięku. Utwór jest wyrazem wdzięczności za uratowanie życia Papieża Jana Pawła II w 20. rocznicę zamachu. Treść nawiązuje do najważniejszych wydarzeń życia Chrystusa na ziemi oraz rzeczywistości współczesnego człowieka. Piękny poetycki tekst Ernesta Brylla dotykający naszej współczesnej rzeczywistości oraz pełna ekspresyjnej różnorodności muzyka z elementami jazzu i rocka Włodzimierza Korcza, jak też perfekcyjne wykonanie - stanowią o wielkim powodzeniu tego dzieła. Wszystkie koncerty oratorium są przyjmowane entuzjastycznie. W październiku ubiegłego roku w Chicago 3000 widownia zgotowała wykonawcom 40 minutową owację na
stojąco, na wielu twarzach widać było łzy wzruszenia. Zapraszamy na to niezwykle i jedyne w swoim rodzaju wydarzenie. W koncercie występuje ponad 100 wykonawców: Chór Polonia Stars, 50 osobowa Orkiestra oraz siedmiu znakomitych artystów - solistów z Polski: Alicja Majewska, Dorota Osińska, Ewa Uryga, Marek Bałata, Włodzimierz Korcz, Zbigniew
|